aas

Wielkie rozczarowanie kolejną edycją Fashion Weeka sprawiło, że musiałem przez chwilę ochłonąć przed opisaniem moich pierwszych wrażeń opisujących tę imprezę. Kiedy już wystarczająco zebrałem swoje myśli i zmotywowałem się do napisania relacji, ujrzałem wpis, który ukazał się na facebookowej tablicy na oficjalnym profilu Fashion Week Poland (pisownia oryginalna):

Moi drodzy Miasto Łódź dziś zerwało z nami umowę na realizację Fashion Week. To jest jak widać takie dla nas podziękowanie za 8 lat ciężkiej pracy. Z jednej strony więc rozczarowanie a z drugiej ulga ,że to już koniec bo jak pisałem ostatnio, od 2 lat mamy poczucie walki z wiatrakami i poczucie ,ze doszliśmy do muru. Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia na modowej drodze. Dziękuję mojej niezwykłej ekipie dzięki której miałem siły podnieść ostatnią imprezę, pod którą rzucano zewsząd kłody – bez tego Dream Teamu nie byłoby sukcesu. To oni w chwili beznadziei nie pozwolili mi się poddać. Dziękuję Was kocham. Wartością największą jaką zbudowaliśmy w tych latach jest zespól fantastycznych ludzi a także nowa generacja i ogromny rynek polskich projektantów. Tego już nikt nie zburzy i nie zniszczy. Love and peace. Jacek Kłak

Przyznam, że ta smutna informacja zdecydowanie ułatwiła mi zadanie. Nie jest już żadną tajemnicą to, że Fashion Week od kilku edycji tracił swój prestiż. Ciągła zmiana miejsca, w którym odbywała się impreza, ogromne długi oraz brak organizacji czy nawet gości z pewnością nie zwiastowały pozytywnej zmiany. Kiedy narzekałem podczas poprzednich dwóch edycji na ścisk, jaki panował w hotelu Hilton, nie miałem pojęcia, że może być jeszcze gorzej. Przed Wami moja ostatnia relacja z polskiego tygodnia mody.

dfdfdfdfdf

Portale informują o aferze z komornikami

Pierwsze chwile, jakie spędziłem w starej Hali Expo były szokiem zarówno dla mnie, jak i moich towarzyszy. Jeszcze dzień wcześniej zastanawialiśmy się, czy impreza w ogóle się odbędzie (afera z komornikami), a kilkanaście godzin później byliśmy pewni, że to będzie już ostatnia edycja tej imprezy. Duża Hala Expo wypełniona była udekorowanymi na czarno konstrukcjami. Sprawiała wrażenie intymności, ale z pewnością nie pobudziło zmysłów estetycznych.

Również rozstawienie wszystkich ”atrakcji” wołało o pomstę do nieba. Kącik prasowy mieścił się w dziwnym pomieszczeniu zaraz obok stoiska TVN-u, dalej stały stoiska Douglasa, których przeznaczenia do dziś nie znam. Z kolei, aby przejść do showroomów, trzeba było się udać w przeciwnym kierunku. Takie rozwiązanie z pewnością pozbawiło wystawców wielu odwiedzających. Podczas poprzednich edycji wszystko działo się w jednym miejscu, dlatego showroomy były pewnego rodzaju strefą relaksu pomiędzy pokazami. Brak jakiejkolwiek szatni był pierwszym ogromnym minusem, jaki się pojawił. Kolejną nieprzyjemną rzeczą wartą uwagi, były obskurne toalety, z których po prostu strach było korzystać. To, co zobaczyłem w jednej z nich z pewnością zapamiętam na długo. Niestety…

13082078_1044957862251418_420309213_n

Smutna wystawa  GIANNI VERSACE PRIVATE COLLECTION  BY ANTONIO CARAVANO

Showroomy

Cudem okazało się, że namiot, w którym miały się znajdować stoiska wystawców, w ogóle dotarł i wystawcy mieli gdzie rozłożyć swoje wyroby. Ogromne zdziwienie spotkało mnie podczas zwiedzania showroomów. Wszystkie stoiska można było obejść dosłownie w kilka minut. Było ich mniej więcej około 50, co daje połowę mniej niż podczas ostatnich dwóch edycji w hotelu Hilton, gdzie wystawców było ponad 100. Pamiętam dokładnie moje rozczarowanie taką ilością stanowisk w Hiltonie, ponieważ podczas XI edycji wystawiających się było aż 150!

Pokazy

Zawsze powtarzam to samo: kolejny raz brakowało dużych nazwisk. Oczywiście, to nie jest tak, że nazwisko jest wyznacznikiem dobrej kolekcji, ale od zawsze był to jeden z głównych czynników, które przyciągały ogromną liczbę gości. W tym roku gwiazdami wieczoru byli Eva Minge, Natasha Pavluchenko czy Jacob Birge.


Wiele do życzenia pozostawiał wybieg, po którym chodziły modelki. W zasadzie powinienem słowo „wybieg” zastąpić czymś w rodzaju ”betonowego wychodka”, bo niestety wybiegu po prostu nie było. Modelki musiały chodzić po gołym betonie, co z pewnością nie było ułatwieniem w prezentowaniu kolekcji. Można by pomyśleć, że jakość wybiegu idealnie komponowała się z jakością pracy modelek, pokracznie chodzących w kolejnych pokazach. Fashion Week kolejny raz przyoszczędził na dobrych modelkach, dlatego oglądaliśmy grupę amatorek, które niestety nie spełniły żadnych oczekiwań. Nic w tym dziwnego, ponieważ kiedy dowiedziałem się, że Fashion Week pilnie poszukuje modelek na portalu Maxmodels jeszcze w dniu pokazów, byłem już pewny, że nie dzieje się nic dobrego. Chciałbym zaznaczyć, że jednak kilka dziewczyn i chłopaków spełniło swoją rolę i dlatego nie chciałbym wszystkich wrzucać do jednego worka. Po prostu, większość okazała się osobami prosto z ulicy.

13090202_1044956618918209_1270179925_nOstatnią rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę był ukryty ekran wyświetlający grafiki/filmiki. Mocno ukryty, ze spłaszczoną czcionką, był niewidoczny dla widzów siedzących zbyt blisko. Niby drobny szczegół, ale niestety znacznie wpłynął na mój negatywny odbiór całości.


Jak co roku, nie będę się skupiać na opisie kolekcji projektantów, ponieważ wielu ekspertów od mody zrobi to znacznie lepiej ode mnie. Jedyny pokaz, na którym chciałbym skupić Waszą uwagę, był ”show” Jacoba, zwycięzcy pierwszej edycji programu ”Project Runway”. Wyczekiwany, zamykał sobotnie pokazy. Show okazał się niezłym ”mindfuckiem” dla wszystkich widzów. Pokaz składał się tylko z kilku sylwetek, na koniec pojawił się dym, który ostatecznie przysłonił wszystkie kreacje. Następnie modelki (oraz Radek Pestka) opuściły wybieg i już na niego nie powróciły. Nie wiem, co się stało, ale tak banalnej, przewidywalnej i nudnej kolekcji nie widziałem przez cały mój pobyt na XIV edycji Fashion Week Poland. To niestety był pokaz gwiazdy wieczoru.

Organizacja

Domyślam się, że liczne opóźnienia na tego typu imprezach to standard, ale przesunięcie godziny rozpoczęcia o ponad dwie godziny (piątek) lub półtorej godziny (sobota) to lekceważenie gości. W piątkowy wieczór pokaz zaplanowany na godzinę 22:00 odbył się po północy, zaś sobotnie miały półtoragodzinne opóźnienia. Na szczęście (jak się później dowiedziałem), do akcji wkroczył Jacob, który zapowiedział, że odwoła swój pokaz, jeśli nie odbędzie się o zaplanowanej godzinie. Chwilę później skrócono czas oczekiwania pomiędzy kolejnymi prezentacjami i już wszystko wróciło do normy. Ostatnią rzeczą (chyba najbardziej irytująca podczas całej imprezy) było to, że trzeba było wysłuchiwać wszystkich prób pokazów, wskazówek choreografa, a ciekawscy mogli nawet cały pokaz zobaczyć. To ostatecznie rozwiewało wszelką ciekawość.

Żegnamy się z Fashion Weekiem w Łodzi

Minęły niespełna dwa dni od zakończenia imprezy, kiedy pojawiła się informacja od pana Jacka Kłaka o tym, że miasto Łódź wypowiedziało umowę na organizację Fashion Week Poland. Pomimo, że na korytarzach bardzo głośno mówiło się o tym, że impreza oficjalnie umarła (pojawiły się nawet dziwne dekoracje przypominające wieńce pogrzebowe) nikt nie spodziewał się, że za kilkadziesiąt godzin stanie się to prawdą. Z żalem żegnam Fashion Week i choć nie planowałem kolejnego wyjazdu na tę imprezę, muszę przyznać, że będzie mi brakowało eventu, który co pół roku był idealnym podsumowaniem moich działań w blogosferze oraz wydarzeniem łączącym wielu wspaniałych ludzi. Na FashionPhilosophy Fashion Week Poland byłem obecny przez 4 ostatnie edycje – żadnego wyjazdu nie żałuję i cieszę się, że mogłem się stać częścią tego wydarzenia.

fgffgfgfgfg

 

 

(Wszystkich wyświetleń 1 326, z czego 1 w dniu dzisiejszym)