Przyznam szczerze, że biografie to najmniej lubiany przeze mnie gatunek książek. Zdecydowanie jestem zwolennikiem oglądania filmów biograficznych niż czytania publikacji o takiej tematyce. Pewnie zabrzmi to banalnie, ale chęć głębszego poznania życia kreatorów mody przekonała mnie do zapoznania się z pierwszą pozycją tego typu. Bardzo się cieszę, że przełamałem swoją barierę. Nie było tak źle. Myślę, że dla nikogo nie będzie to odkryciem, jeśli napiszę, że książki zawierają wiele szczegółów, których w filmach po prostu nie jesteśmy w stanie dostrzec. Pierwszą (i mam nadzieję, że nie ostatnią) pozycją biograficzną jaką przeczytałem jest autobiografia jednego z najwybitniejszych kreatorów mody: Christiana Diora.

Dior to synonim piękna i luksusu. Myślę, że większość kobiet chciałaby posiadać choćby jedną rzecz z francuską metką. Dbałość o każdy szczegół, wysoka jakość materiałów oraz unikalny design – to najlepiej opisuje świat Christiana Diora, francuskiego projektanta mody i założyciela marki Dior.

O człowieku, który pisze swoje wspomnienia, zwykło się mówić, iż „pochyla się nad swoją przeszłością”. Nie lubię tego wyrażenia. Po pierwsze z powodu ”pochylonej sylwetki”, którą narzuca piszącemu, a po drugie dlatego, że przeszłość pewnego Monsieur, snującego opowieść o swoim życiu, wydaje się jakby zmartwiała. Ja natomiast nie mam pochylonej sylwetki, nie ma we mnie rozrzewnienia, ani żalu. Moje najlepsze wspomnienia wciąż są przede mną, podczas gdy moja przeszłość jest młoda i pełna życia. Liczy sobie dokładnie dziewięć lat, a mnie samego najbardziej interesuje w niej to, czym będzie jutro.”

Książka dzieli się na trzy zasadnicze części, z których każda opisuje ”innego Diora”. W pierwszej części poznajemy jego skryte marzenia oraz drogę, jaką Christian Dior przeszedł aby stworzyć swoją pierwszą pracownię. Poznajmy jego wizję i obawy, przy okazji dowiadując się o wielu ludziach, którzy przyczynili się do sukcesu domu mody Dior. Pierwsza kolekcja „New Look” przecież na zawsze zapisze się w historii mody. Podróżujemy wraz z autorem do Ameryki, gdzie poznajemy jego wrażenia na temat tamtejszej mody, kobiet i stylu bycia Amerykanek, które buntowniczo oskarżyły Diora o „ukrycie kobiecych nóg”.

Gryzmolę wszędzie,: w łóżku, w kąpieli, przy stole, w samochodzie, na spacerze, w słońcu, przy lampie, w dzień i w nocy. Inspiracji sprzyjają zwłaszcza łóżko i kąpiel, ponieważ – by tak rzec – nie czujemy w nich własnego ciała. Nasz umysł jest wówczas całkowicie swobodny. Przytrafiają się również dary losu: kamienie, drzewa, istoty, bezwiedny gest, promień słońca, przenoszące szeptane sygnały, które natychmiast trzeba wychwycić. Gdy Leonardo da Vinci przechadzał się po florenckiej wsi, przyglądał się kształtom, które przybiera piasek, lub chmurom, by następnie przenieść je na swoje obrazy. Stosując skromniejszą skalę, ja widzę moje sukienki wszędzie tam, gdzie ich nie ma.”

Kolejna część opisuje dokładny przebieg tworzenia całej kolekcji od podstaw. Projektant podzielił się swoimi inspiracjami oraz przemyśleniami na temat procesu stwarzania idealnej kolekcji. Mamy okazję być świadkami nakreślenia nowej wizji. Autor opowiada o tym, co sprawia, że może się zrelaksować oraz o tym, co pomaga mu zaczerpnąć inspiracji. Poznajemy każdy etap powstawania kolekcji, od wizji oraz wstępnych rycin, do poszukiwania materiałów oraz idealnych modelek do pokazu. 

Dior szczegółowo opisuje swoje sukienki, o których pisał z ogromną czułością. Wiele stron książki zapisał także wspomnieniami o kobietach, których ubieranie stało się jego powołaniem. Opisał klientki, pracownice oraz modelki pracujące w jego atelier od pierwszego dnia istnienia domu mody Christian Dior.

W ostatniej części autor pokusił się o opisanie swojej sfery prywatnej. Dowiadujemy się na temat jego sukcesów i porażek w tej sferze. Książka kończy się opisem jego przyszłego domu, który projektant wymarzył sobie w okolicach Prowansji.

W czasie, gdy piszę ostatnie stronice tej książki, ku końcowi zbliża się budowa mojego domu w Prowansji. Znajduje się on w Montauroux, nieopodal Callian, gdzie piętnaście lat temu, pod szczęśliwą gwiazdą, odnalazłem spokój i przygotowałem się do rozpoczęcia nowego życia. Na temat tego domu niewiele mogę na razie powiedzieć, ponieważ jestem w trakcie jego budowy. Jest prosty, solidny i dostojny, a jego równowaga wiąże się z okresem życia, w którym będę musiał wejść za kilka lat.”

Dzięki takiemu podziałowi książka jest bardzo przyjemna w odbiorze, autor nie używa wyszukanego języka, a raczej stara się przedstawić wszystko w jak najprostszy sposób. Książka zawiera kilkanaście fotografii obrazujących wiele ważnych momentów podczas kreowania słynnego domu mody. Książka opisuje blisko dziesięć lat kreowania domu mody, od czasu powstania pierwszej pracowni do momentu stworzenia wielkiego imperium.

Największym plusem tej autobiografii jest jej współczesność. Przenosimy się do czasów gdzie pokazy haute couture trwały po dwie godziny. W dzisiejszych czasach byłoby to po prostu nie możliwe. Podczas tych wydarzeń nie wolno było nawet szkicować, aby uniknąć potem imitacji i podróbek. Dozwolone były wyłącznie zapiski.

Książkę tę polecam każdemu, komu marzy się choć na chwilę przenieść się do czasów, kiedy moda była tworzona z ogromną pasją i dbałością o każdy szczegół (choć nie mówię, że teraz tak nie jest) oraz dla tych, którzy chcieliby być świadkami historii, która na zawsze odmieniła świat mody. Należy jednak pamiętać, że jest to autobiografia, a to oznacza, że jest to bardzo osobiste spojrzenie autora na otaczający go świat. Jedno z najcenniejszych, ale z pewnością nie jedyne. Aby przekonać się o tym, czy wszystko wyglądało tak jak to opisał, należałoby zaczerpnąć wiedzy również z innych źródeł.

(Wszystkich wyświetleń 19, z czego 1 w dniu dzisiejszym)