Room 1015 to francuska marka niszowych perfum, która zaistniała w 2017 roku. Perfumy tej marki powstały przy współpracy z twórcami takimi jak: Amélie Bourgeois, Anne-Sophie Behaghel, Jerome Epinette i Amelie Bourgeois. Obecnie marka Room 1015 ma na swoim koncie 7 kompozycji, z czego najnowsza, o której dziś napiszę, została wydana w 2018 roku.

Lśniąca czarna limuzyna z przyciemnianymi szybami i lśniącymi kołpakami ciągnie się do 8104 Sunset Boulevard. Czas cofnąć starą kasetę ołówkiem do czasu, gdy hotel Continental Hyatt, zwany „Riot House”, był miejscem, w którym każdy chciał być.

Lata 70. były dekadą całkowitego delirium dla każdego szanującego się zespołu rockowego. Los Angeles było nieuniknionym przystankiem w podróży każdej rockowej grupy. Pomiędzy koncertami były trzy przykazania w Biblii muzyki rockowej, które wszyscy menedżerowie musieli wytrwale znosić: tłum całkowicie histerycznych fanów w hotelowym lobby, tour rider czyli księga wymagań gwiazd, z której każdy organizator koncertów musiał się rozliczyć w stu procentach oraz zniszczone pokoje hotelowe. Miejsce rozpusty i nihilizmu, które zawsze wyglądało jak pole bitwy po noclegu największych muzyków.

Riot House drżał niejednokrotnie. W 1972 roku z pokoju 1015 wyleciał telewizor i wylądował 10 pięter niżej w rogu parkingu. Keith Richards i Bobby Keys uważali, że sprzęt nie działał za dobrze, dlatego postanowili to okazać tym dość specyficznym gestem.

Dziś pokój 1015 pozostaje miejscem kontemplacji. Nostalgią za epoką absolutnej wolności, w której powietrze wciąż utrzymuje zapach potu, skóry, futra i alkoholu. Tak powstała marka 1015, z miłości do szalonych lat 70-tych.

Ten Fifteen to drzewno-kwiatowa kompozycja unisex, która urzekła mnie swoją świeżością i wyjątkowymi składnikami. W pierwszych sekundach witają nas nuty mandarynki w połączeniu z drzewem sandałowym i wyrazistym szafranem. Po chwili zapach robi się cieplejszy i nieco pudrowy za sprawą irysa, fiołków i papirusu. To świeża, przestrzenna i słodkawa kompozycja. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że zapach jest bardzo uniwersalny, dlatego powinien podobać się każdemu.

Parametry zapachu są równie imponujące jak jego skład. Projekcja jest wyjątkowo dobra, a jego trwałość pozwala cieszyć się zapachem do 8 godzin. Kompozycja jest zamknięta w czarnym, przezroczystym flakonie, który zdobi wyjątkowy czarno-biały korek. Logo i nazwa zapachu jest delikatnie naniesiona na szkle, co pozwala w pełni cieszyć się wyjątkowym projektem flakonu.

Jeśli marka 1015 miała na celu zachowanie tego, czym pachniały szalone lata 70-te, to testując zapach Ten Fifteen zdecydowanie mogę sobie wyobrazić upalne obrzeża Los Angeles, pachnące świeżością, naturą i czystością, której niestety mamy coraz mniej.

(Wszystkich wyświetleń 5, z czego 1 w dniu dzisiejszym)