20151113_190458

W czwartek 12 listopada przybyłem do Łodzi, aby wspólnie z przyjaciółmi rozpocząć świętowanie jesiennej edycji Fashion Week Poland. ”Dokonamy wszelkich starań, aby udowodnić, że dla nas 13-stka wcale nie jest pechowa” – między innymi takimi słowami reklamowano zbliżającą się trzynastą edycję polskiego tygodnia mody. To czy 13-stka faktycznie jest pechowa, pozostawiam przesądnym, a sam skupię się na faktach, które niestety świadczą o tym, że być może kolejne liczby również nie będą szczęśliwe dla Fashion Weeka.

Kiedy przyjeżdżasz na imprezę, mocno skrytykowaną kilka miesięcy temu, między innymi za ogromne opóźnienia i stratę poświęconego czasu, z góry oczekujesz tylko jednego — zmian i pokory ze strony organizatorów. Muszę przyznać, że Ci postarali się wyjątkowo, abym w tym roku również stracił kilka dodatkowych minut, które mógłbym poświęcić na posiłek czy spacery po showroomach. Wyczekiwanie w kolejce pod wejściem na salę pokazową okazało się nie lada wyzwaniem. Nie wiem dokładnie jakie były przyczyny tak licznych opóźnień. Pierwszy pokaz, na który dotarłem, był opóźniony o półtorej godziny. Czy to wybredni projektanci, czy grymaśne modelki spowodowały taką sytuację? Co sprawia, że rozpoczęcie pokazów na czas jest wręcz niewykonalne?

Akredytacje — czyli blogi to nie media, blogi to stan umysłu

Zacznę od początku. Kiedy już oficjalnie blogi modowe zostały uznane za nie modne, automatycznie nasza ”ważność” stała się prawie żadna. Przy recepcji dostałem plakietkę blogger, czyli niby wszystko się zgadza. Dlaczego więc od samego początku troszkę się wkurwiłem?

Podczas tej edycji po raz pierwszy wszystkie pokazy odbywały się w jednej sali (nie tak jak w poprzednim roku, gdzie była druga mniejsza z pokazami OFF i Studio). Kolejność jaka obowiązywała przy wejściu zależała od tego, którym z trzech portali zostaliśmy wpuszczani. Jedno było zarezerwowane dla gości (płatne akredytacje) i bloggerów, kolejne wrota to media i ”lepsi” goście, a ostatnie, boczne to już bajka tylko dla VIP-ów oraz zagranicznych gości. Widocznie organizatorzy zdali sobie sprawę ze swojego błędu i kilka chwil później karteczki na wejściach zostały przyklejone w inne20151113_232557 miejsca. Tak oto  goście wchodzili sami, blogerzy i drugi ”rodzaj” gości przejściem numer dwa, a media i VIP-y ostatnim. Takie rozwiązanie w dalszym ciągu nie było dla nas, blogerów najlepsze bo wchodziliśmy już po mediach. Organizatorzy zapraszają nas i dziennikarzy, ale jak zwykle to blogerów stawia się w najgorszej pozycji. Nigdy nie miałem parcia aby zasiadać w pierwszych rzędach, ale muszę przyznać, że o wiele łatwiej z takiego miejsca zdobywa się odpowiednie materiały do relacji niż z ostatniego. Jeśli Fashion Week liczył na to, że blogerzy opiszą swoje relacje z imprezy chwaląc pięknie wzory na kreacjach, których z daleka po prostu nie widać to jest w błędzie. Z ósmego rzędu widziałem tylko ładne i brzydkie kiecki. To boli, kiedy wymaga się od Ciebie czegoś, czego nie jesteś w stanie zrobić. Kiedy osoby pracujące przy takich imprezach zrozumieją, że blogi to również media, czasem bardziej wpływowe i opiniotwórcze niż 2 minutowy filmik na Polsat Cafe czy Eska TV? Na razie, zadowalającym faktem jest to, że organizatorzy znaleźli kilka miejsc w pierwszym rzędzie dla prawdziwych profesjonalistów takich jak Hubert Woźniak czy Tobiasz Kujawa.

20151113_203427Showroom

Najlepiej zorganizowaną częścią całej imprezy były showroomy. Duża selekcja marek pozwoliła na to, aby wszyscy wystawcy byli w miarę na jednym poziomie. Tak oto można było nabyć ciekawe rzeczy u Jakuba Pieczarkowskiego czy Jarosława Ewerta. Choć brakowało czasem miejsca na swobodne poruszanie się między alejkami, to akurat do tej części imprezy nie można mieć wielkich wyrzutów. Wiem, że stali bywalcy Fashion Weeka narzekają na brak dużej ilości wystawców, ale czy na prawdę potrzebujemy takiego bazarku?

Moda, czyli wielka wpadka

Nie wiem jak wyglądała selekcja projektantów, bo w tym roku rada programowa przeszła już samą siebie. Być może to osobiste wybory sponsorów i tych, którzy po prostu władają lepszym budżetem. Bo jak wytłumaczyć fakt, że pokazy takich ludzi jak Bola czy Piotr Drzał zostawia się na niedzielę, a w najważniejszy dzień imprezy dostajemy większość marek i projektantów, którzy jeszcze nigdy nie pokazali nic ciekawego. Zabrakło tych, którzy przyciągają tłumy ciekawskich, choćby Łukasza Jemioła czy MMC.

Jedną, z głównych atrakcji pokazów Jacob Birge i Michała Zieliśskiego byli uczestnicy obecnej edycji Top Model. Niestety ta czwórka, która pożegnała się już z programem. Mówię niestety, bo między innymi mogliśmy zobaczyć Natalię Gulkowską w roli modelki. Jeśli nie jesteś na bieżąco z TVN-owską dramą to Natalia była uczestniczką, która sama nie wiedziała, czego szuka w programie, w dodatku jest siostrą Stasia Gulkowskiego — modela, a jej chód na wybiegu przypomina marsz zmęczonego wielbłąda. Dziewczyna ma szczęście, bo uwierzyła w nią Kasia Sokołowska i obiecała naukę chodzenia. Niestety wiara w siebie to kolejna lekcja, która Natalia musi odbyć. Szkoda, bo ma naprawdę świetne warunki do bycia modelką.

Oczywiście nie zabrakło również dobrych pokazów. Odio i Jakub Pieczarkowski, Klaudia Markiewicz czy nawet NANKO (choć motyw z dziećmi na wybiegu był zbędny). Jest mi niezmiernie przykro, że nie mogłem uczestniczyć we wszystkich pokazach, ale tak jak wcześniej wspomniałem, opóźnienia sprawiały, że czasem po prostu brakowało już sił. Wiem, że niedzielne pokazy były na wysokim poziomie, niestety nie było mi dane ich zobaczyć ponieważ musiałem już wracać do domu.

Ludzie20151113_203434

Najważniejszym punktem całego Fashion Weeka są oczywiście ludzie których spotykam. Moi znajomi, przyjaciele, których mam okazję zobaczyć tylko dwa razy w roku. Oprócz stałych bywalców imprezy zawsze poznaję kolejne ciekawe osoby i tak też było tym razem. To będzie zawsze główny powód, dlaczego przyjeżdżam do Łodzi na Fashion Week. Przykro mi, że niestety większość z moich znajomych straciła nadzieję w tę imprezę i po prostu nie przyjechała. Nawet popularne blogerki modowe nie pojawiają się już na Polskim tygodniu mody. Jessica woli wymachiwać swoimi Chanelkami na Nowojorskim Fashion Weeku, a Maffashion jest bardziej zaciekawiona uczestnictwem we wszystkich programach TVN. Przez brak większości blogerów, dziennikarzy i krytyków ranga imprezy sięga punktu krytycznego.

Pechowa 13-stka, czyli szczęśliwa wymówka

Nie sądzę, że 13-stka była dla Fashion Weeka pechowa, bo jak będą się tłumaczyć organizatorzy, kiedy okaże się, że i 14-stka również zawiedzie? Mam nadzieję, że moi koledzy i koleżanki z branży stworzą kredyt zaufania dla następnej wiosennej edycji polskiego tygodnia mody i zaszczycą imprezę swoją obecnością. Nie zbojkotuję imprezy. Jeśli tylko zdrowie i praca mi na to pozwoli, to pojawię się na kolejnej edycji i jeszcze kolejnej. Chcę wierzyć w imprezę, która na razie jest najważniejszym modowym wydarzeniem w Polsce. Chcę uczestniczyć w momencie, który być może będzie dla Fashion Weeka przełomowy. Chcę, aby moja opinia była zawsze budowana na podstawie własnych relacji, a nie cudzych. Czy Fashion Week da mi na to szansę po tych wszystkich słowach?

20151113_202854

20151113_232557

20151114_172148

20151114_172203

(Wszystkich wyświetleń 3 965, z czego 1 w dniu dzisiejszym)